Dlaczego Japończycy przechodzą na niebieskie światła?


Japończycy to na ogół dziwny naród. Nie tylko jeżdżą po złej stronie drogi, jedzą surową rybę pałeczkami i przyzwyczaili się do noszenia masek w transporcie na długo przed erą Covida, ale także przechodzą przez ulicę, gdy sygnalizacja świetlna jest niebieska. Jak to jest możliwe?

Teoretycznie nie ma mowy. Przecież już w 1968 roku większość krajów świata podpisała Konwencję Wiedeńską, która ujednolica geometrię i kolory znaków drogowych i sygnalizacji świetlnej. Ale większość nie oznacza wszystkich. Japończycy postanowili pójść własną drogą. Podczas gdy cały świat przyjął kolor zielony jako sygnał umożliwiający, w Krainie Wschodzącego Słońca ta rola przybrała niebieskawy odcień.

To prawda, że ​​​​po kilku latach Japończycy zdali sobie sprawę, że popisują się na próżno. Kolor niebieski charakteryzuje się znacznie gorszą widocznością ze względu na krótszą długość fali widma światła. Dlatego w 1973 roku zdecydowano się zmienić sygnał włączający z niebieskiego na zielony. Dlaczego więc tego nie zrobiono?


Właściwie to gotowe. Tutaj musisz zrozumieć, że w Japonii hieroglif wskazujący kolor niebieski (wymawiane „ao”) oznacza również wiele jego odcieni, nawet zielonkawo-niebieski lub, jak powiedzielibyśmy, akwamaryn. Powstaje zatem paradoks: słowami Japończycy przechodzą przez drogę do błękitu, a tak naprawdę idą do zieleni.

Choć uważne oko zauważy, że w Japonii sygnalizacja świetlna nie jest czysto zielona, ​​jak w pozostałych częściach świata, ale z domieszką błękitu. Rodzaj zielonkawo-niebieskiego lub zbliżonego do morskiej zieleni.

Rate article
Internetowy agregator faktów!